Dziennikarz i literat: Wojciech Zawioła w Koperniku

  • Wydrukuj
  • Email
  • Dziennikarz i literat: Wojciech Zawioła w Koperniku. Wojciech Zawioła to dziennikarz, a przede wszystkim człowiek o ciepłym głosie i jeszcze cieplejszym sercu. Bo tylko dzięki temu można łączyć pisanie powieści z wiedzą o sporcie i biografiami sportowców z najwyższej półki: Roberta Lewandowskiego i Mariusza Czerkawskiego. Jest postacią wszechstronną, niektórzy mówią o nim „człowiek – orkiestra”. Dość powiedzieć, że swoją historię z poważnymi mediami chciał rozpocząć u Marka Niedźwieckiego w redakcji muzycznej Programu Trzeciego Polskiego Radia. Przyjechał wtedy do Warszawy sam, z rodzinnego Śląska. Jak wspomina, był wtorek, a Niedźwiecki zaprosił go na piątkową Listę Przebojów. Trzy dni zupełnie sam w stolicy, początkujący dziennikarz bał się nudy. Dlatego znalazł miejsce w redakcji sportowej, gdzie potrzebowano rąk do pracy przy odbywających się wówczas Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie. I tam już został. Do redakcji muzycznej już nie wrócił. Obecnie jest dziennikarzem platformy NC+. Według Wojciecha Zawioły do zawodu dziennikarza bezwzględnie musi przylegać słowo „honorowy”. Dziennikarz winien pisać i mówić prawdę, szanować rozmówcę i nie szukać na siłę sensacji. Dobry wywiad to dla Pana Wojtka rozmowa, w której dziennikarz jest jedynie uzupełnieniem rozmówcy. To on ma się wykazać wiedzą lub opowiedzieć „swoją historię”. Widać to doskonale w biografiach, które dziennikarz kojarzony najczęściej z TVN napisał. Widać to w sposobie, w jakim opowiada o Robercie Lewandowskim, a także w pracy z nami, podczas warsztatów. W ciągu dwóch dni przemawialiśmy do kamery, a także czytaliśmy teksty dziennikarskie. Poprawialiśmy swój warsztat w zakresie dykcji, akcentu i sposobu mówienia. Wojciech Zawioła w Koperniku był pierwszy raz. Podpisał się na ścianie sław w Sali numer 19. Napisał datę 20 maja 2016 roku i zostawił poniżej miejsce na wpisywanie kolejnych. Miejmy nadzieję, że jeszcze z końcówką ‘16 . Tekst i zdjęcia: I LO w Jarosławiu; W.M. View the embedded image gallery online at: https://powiat.jaroslawski.pl/nowosci-oswiatowe/item/2997-dziennikarz-i-literat-wojciech-zawiola-w-koperniku#sigProId1dc675198b

Wojciech Zawioła to dziennikarz, a przede wszystkim człowiek o ciepłym głosie i jeszcze cieplejszym sercu. Bo tylko dzięki temu można łączyć pisanie powieści z wiedzą o sporcie i biografiami sportowców z najwyższej półki: Roberta Lewandowskiego i Mariusza Czerkawskiego. Jest postacią wszechstronną, niektórzy mówią o nim „człowiek – orkiestra”.

Dość powiedzieć, że swoją historię z poważnymi mediami chciał rozpocząć u Marka Niedźwieckiego w redakcji muzycznej Programu Trzeciego Polskiego Radia. Przyjechał wtedy do Warszawy sam, z rodzinnego Śląska. Jak wspomina, był wtorek, a Niedźwiecki zaprosił go na piątkową Listę Przebojów. Trzy dni zupełnie sam w stolicy, początkujący dziennikarz bał się nudy. Dlatego znalazł miejsce w redakcji sportowej, gdzie potrzebowano rąk do pracy przy odbywających się wówczas Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie. I tam już został. Do redakcji muzycznej już nie wrócił. Obecnie jest dziennikarzem platformy NC+.

Według Wojciecha Zawioły do zawodu dziennikarza bezwzględnie musi przylegać słowo „honorowy”. Dziennikarz winien pisać i mówić prawdę, szanować rozmówcę i nie szukać na siłę sensacji. Dobry wywiad to dla Pana Wojtka rozmowa, w której dziennikarz jest jedynie uzupełnieniem rozmówcy. To on ma się wykazać wiedzą lub opowiedzieć „swoją historię”. Widać to doskonale w biografiach, które dziennikarz kojarzony najczęściej z TVN napisał. Widać to w sposobie, w jakim opowiada o Robercie Lewandowskim, a także w pracy z nami, podczas warsztatów. W ciągu dwóch dni przemawialiśmy do kamery, a także czytaliśmy teksty dziennikarskie. Poprawialiśmy swój warsztat w zakresie dykcji, akcentu i sposobu mówienia. Wojciech Zawioła w Koperniku był pierwszy raz. Podpisał się na ścianie sław w Sali numer 19. Napisał datę 20 maja 2016 roku i zostawił poniżej miejsce na wpisywanie kolejnych. Miejmy nadzieję, że jeszcze z końcówką ‘16 .

Tekst i zdjęcia: I LO w Jarosławiu; W.M.